vintrips
vintrips.blog.interia.pl


 

**************************************
  

VINTRIPS® - co to jest ?

VINTRIPS®

***************************************

* Turystyka winiarska
  
INFOVINTRIPS
 
* Sztuka przechowywania win
  
VINIS®

*  Winetaxi
  
WINETAXI

* Zakupy winiarskie
 
WINESHOPPING

* Kolekcje win butikowych

  JAK KOLEKCJONOWAC WINA

* Szkolenia

  JAK ROZMAWIAĆ O WINIE

* Propagowanie kultury wina
  MIKROBLOGI WINIARSKIE

* Bajkopisarstwo
  BAJKI O WINIE


****************************

VINTRIPS® TO

* Świat kultury wina

* Świat, który odkrywasz
  na zewnątrz kieliszka,
  a nie w jego środku

* Onegdaj wino było
  li tylko produktem
  konsumpcyjnym.
  Dzisiaj stało się
  dobrem i
  wytworem kultury. 

  Kultury wina.

  Ilekroć kupujemy
  butelkę wina,
  wraz z nią
  nabywamy terroir,
  wyobrażenia i
  wizje winiarza,
  jego pracę i
  know how.


***************************



Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
14396
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
41
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
0
Wyszukiwanie
Wyszukaj w tym blogu:
Fraza:
Od kalendarz do kalendarz
 
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
O mnie
vintrips
1
,
Jozefow
Słówko o mnie
Moją pasją jest propagowanie wiedzy o kulturze wina. Staram się na ten temat dużo czytać i pisać, a także perfekcyjnie organizować wyjazdy enoturystyczne.
Zobacz mój profil

 








 



 


 
 
 

 
 









                          















































            SAVOIR VIVRE / SAVOIR BOIRE
           BLOG O WINIE I JEGO KULTURZE

 

2012-01-12 Aaaa, takie tam....o Burgundii (X)

MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE



Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.

*********************************************************************
CZĘŚĆ X

NIE CHCEM, ALE MUSZEM
 

Wiedziałem, psiakrew, iż prędzej czy później przyjdzie taki moment, kiedy będę musiał coś niecoś napisać na tematy, których nie lubię, a nie lubię ich dlatego, bo są nudne. Po prostu nudne. Muszem jednak o nich trochę poprzynudzać, bo inaczej sam bym się pogubił w tych wszystkich zawiłościach, braku reguł i temu podobnych niuansach, które zamierzam tutaj powoli i spokojnie snuć. Pisząc te słowa, mam na myśli, palącą skądinąd potrzebę opowiedzenia o burgundzkich apelacjach, regionach i subregionach winiarskich, a także jak czytać etykiety. Cholera.

No to do roboty.

Jako się rzekło Burgundia jest wąska, dosyć długa i ciągnie się z północy na południe (albo odwrotnie – jak kto woli), mniej więcej po środku Francji, ale nieco bardziej w prawo, a jej stolicą jest Dijon, jedno z najpiękniejszych miast pod słońcem.


Jądrem całego regionu jest niepowtarzalne Côte d’Or, a w nim dwa podregiony winiarskie: a mianowicie Côte de Nuits (CdN) (część północna) i Côte de Beaune (CdB) (część południowa). Jeszcze poniżej, a więc jadąc dalej na południe, krajobraz zmienia się na bardziej pagórkowaty (różne ekspozycje stoków, przez co inne wina) i CdB przechodzi w Côte Chalonnaise, a następnie w Maconnais, żeby na samym końcu tej wędrówki, dotrzeć do Beaujolais. Na samej górze natomiast, tzn. po przeciwnej stronie (mniej więcej w połowie drogi z Paryża do Dijon), innymi słowy na północ, i aż 100 km od Beaune, położony jest inny legendarny region, a mianowicie Chablis.

Jak wieść gminna niesie, z uwagi na swoje, takie a nie inne położenie, a także swoją nazwę-ikonę, winiarze z Chablis kombinują jakby tutaj oderwać się od Bourgogne i stworzyć własny region. Na razie to nie jest nic pewnego, ale chyba coś musi w tym być, bo plotka powtarzana jest co i rusz w przeróżnych źródłach.

Należy tutaj wspomnieć jeszcze o sub-regionach, Hautes Côtes de Nuits i Hautes Côtes de Beaune. W tłumaczeniu na „nasze” to znaczy wyższe (wysokie) partie CdN i CdB. Są to działki położone najwyżej, a jako iż warunki klimatyczne (wiatry, niższe średnie temperatury itp.), a także, z reguły, niższa ekspozycja stoku tamże, są mniej korzystne dla wegetacji winnej latorośli, nie znajdujemy tutaj więc działek GC. Jednak to właśnie tutaj można śmiało szukać prawdziwych „perełek” winiarstwa, i to za najbardziej sensowne ceny. Szereg bowiem tutejszych parcel klasyfikacji villages, spokojnie może się równać z PC lub GC, tym bardziej, iż niejednokrotnie z nimi graniczą.

Burgundzkie winnice uprawiane są w pasie długości 250 km i szerokości 2 km.

Nazwa Bourgogne na etykiecie, znaczy, iż zwartość butelczyny, którą właśnie trzymasz w ręku, została wyprodukowana z gron zebranych w Burgundii. Nie precyzuje ona, która działka urodziła grona rzeczone, natomiast czasami (ale wcale nie koniecznie) z grubsza region zbiorów (np. Bourgogne Hautes Côtes de Beaune) Innymi słowy jest to najniższa kwalifikacja (apelacja), najmniej wartościowa i przez to – najtańsza. Produkcja: 54,5%

Ilekroć natomiast napotkasz określenie Villages + nazwa np. miasteczka (village), ewentualnie bardziej precyzyjne określenie np. nazwa zbocza, masz wówczas do czynienia z winem wytłoczonym wyłącznie z tego, in expressis verbis określonego obszaru (np. Côte de Nuits Villages, „Les Monts de Boncourt”). Dopuszcza się nazwę climat, ale nie jest to obowiązkowe. Produkcja: 34%

Kiedy natomiast na etykiecie znajduje się nazwa miasteczka (village) + Premier Cru (PC), albo Grand Cru (GC), musi temu towarzyszyć obowiązkowo nazwa działki (clos) z jakiej zostały zebrane winogrona (np. Volnay, Premier Cru, „Les Caillérets”). Produkcja: 10% (PC) i 2% (GC).

Pozostałymi dwoma informacjami zawsze wymaganymi na etykietach burgundów, jest rocznik zbiorów i nazwa winiarza (domaine). Między bogiem a prawdą, to tutaj właśnie jest „pies pogrzebany”, bowiem żeby umieć i pojmować burgundy, bezwzględnie należy znać dobre, mniej dobre czy też słabe roczniki (osobno dla win białych i czerwonych), a także zdolności winiarskie, styl, know-how i reputację każdego z producentów, tzn. bagatela 4 000 winiarzy.

Żeby to wszystko skutecznie przyswoić, najlepiej jest tam się wybrać samemu. Kiedy już tutaj przyjedziesz, to:

Wybierz się na ten przykład (samochodem jest OK) dróżką pośród winnic prowadzącą od Château Clos de Vougeot do Ladoix Serrigny. Poprowadzi Cię ona w górę, aż do linii lasu.

Zatrzymaj się tam na chwilę.

Patrząc na północ (tzn. w lewo), kątem oka zauważysz, iż poniżej, za szosą, teren jest zupełnie płaski i praktycznie w całości pokryty winnicami .Wina tłoczone z tych winnic mają prawo nosić nazwę wyłącznie: Bourgogne (Appellation Régionale)

Przed szosą natomiast (tzn. po tej samej stronie, po której stoisz), teren zaczyna się lekko wznosić, jest również pokryty winnicami, ale to właśnie tutaj ulokowały się praktycznie wszystkie wioski i miasteczka winiarskie (villages). Wina z tych winnic, uprawianych pomiędzy rzeczonymi villages, w ramach swojej apelacji noszą nazwę: Villages (Appellation Communale)

W miarę dalszego wznoszenia się terenu i przechodzenia jego rzeźby w zbocza, następuje wzrost unikalności samych terroirs (np. lepsze nasłonecznienie, silniejsza ekspozycja). Burgundy tutaj wytwarzane to: Premiers Crus

Najwyższą jakość zbiorów, a przez to najcenniejsze i najdroższe wina, dają winnice położone wyżej (ale nie najwyżej) na wzgórzach i o znacznym nachyleniu stoku, a to z uwagi na najlepsze nasłonecznienie, unikalne mikroklimaty i najlepszy drenaż (woda opadowa spływa natychmiast do podnóża stoku, nie pozostając w winnicy), są to: Grands Crus

W 1975 r. narodziła się jeszcze jedna apelacja. Jest nią Crémant de Bourgogne.

Od bieżącego roku (2012 r.), wprowadzona zostanie nowa apelacja - AOC Coteaux Bourguignons, która zdaniem INAO, ma uprościć i ujednolicić system apelacji dla win ze średniej i wyższej półki, ale w szczególności ma być bardziej przyjazna dla nowych entuzjastów burgundów.

Zobaczymy. On verra.

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2012
2012-01-09 Aaaa, takie tam....o Burgundii (IX)


MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE


Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.

*********************************************************************
CZĘŚĆ IX



CLOS i CLIMATS

Winiarska Burgundia charakteryzuje się zupełnie nieprawdopodobnym rozdrobnieniem działek, zwanych tutaj clos.

Clos (franc: zamknięty) oznacza działkę otoczoną murkiem, albo wręcz murem z kamieni. Ogrodzenie takowe, stwarza wewnątrz clos unikalny mikroklimat (chroni przed wiatrami, niweluje amplitudy temperatur pomiędzy dniem a nocą, daje schronienie ptactwu, stwarza korzystniejsze warunki egzystencji dla np. dżdżownic spulchniających najskuteczniej ziemię wokół korzeni winnej latorośli itp.).

Zwyczaj takiego, a nie innego grodzenia swoich parcel pochodzi jeszcze z dawnych wieków, kiedy to Cystersi i Benedyktyni, ale głównie Cystersi, opracowywali, w mozole czoła, system klasyfikacji i kwalifikacji działek rzeczonych. Ich praca nie poszła na marne, bowiem legła u podstaw dzisiejszego systemu burgundzkich apelacji.

Legenda głosi, iż mnisi ci, aby dostatecznie i perfekcyjnie zaiste zrozumieć terroir każdego z clos, jedli w tym celu jakże ubogi tutaj grunt. Tak powiada legenda. Już jednak wcale nie legenda stwierdza jednoznacznie, iż NIGDY, nie pomylili się oni w określeniu, które miejsca nadają się do uprawy Pinot Noir, które Chardonnay, a którymi nie warto zawracać sobie głowy. Dzisiaj mamy do dyspozycji w celu prowadzenia podobnych, geologiczno-klimatyczno-winogrodniczo enologicznych badań, ultra nowoczesne laboratoria (Laboratoires Viticoles). Nota bene nie są one aż do tego stopnia nieomylne jakby się zrazu zdawało. Bogobojni braciszkowie, okazali się być, już w Średniowieczu, bardziej precyzyjnymi i bardziej nieomylnymi niż najnowsze zdobycze techniki.

Do sprawy braciszków będę musiał wkrótce powrócić, bo temat jest ze wszech miar pasjonujący, ale na razie o działkach czyli clos, niejednokrotnie zwanych tutaj również climats.

Pierwotnie więc dzisiejsze rozdrobnienie działek, wzięło się z prac Cystersów, którzy nadzwyczaj dokładnie opisali różnice w terroir każdej z nich. Z kolei, jako iż uwarunkowania klimatyczno-glebowe są tutaj nad wyraz urozmaicone i mega skomplikowane, trudno się dziwić aż tak znacznej mnogości przeróżnych parcel, czyli clos. To był jednak dopiero tylko początek. Najbardziej do masowego „pączkowania” parcel, przyczyniły się jednak tak meandry historii, jak i idiotyczne, lokalne prawo dotyczące dziedziczenia.

Otóż historia pokazała tutaj swój lwi pazur w okresie Rewolucji Francuskiej (1789 r.), kiedy to władza ludowa znacjonalizowała wszystkie majątki (skąd my to znamy ?) i w drodze licytacji sprzedała je ludowi. Nie można tutaj również nie wspomnieć o drobnej, acz jakże charakterystycznej różnicy pomiędzy Bourgogne, a Bordeaux. Otóż w tym jakże ponurym okresie, bordoska arystokracja i szlachta, zdecydowały się współpracować (czytaj: kolaborować) z Jakobinami, dzięki czemu uchronili oni i uratowali znakomitą większość swoich majątków nieomal w całości. Burgundia natomiast, i jej ówcześni mieszkańcy, okazali się być po raz kolejny nad wyraz szlachetnymi, za co spotkała ich opisana wyżej „nagroda”.

W owym to też czasie, wyeksmitowano „na bruk” braciszków Cystersów z ich legendarnej siedziby – Château Clos de Vougeot, a zamek zlicytowano (dzisiaj stanowi on własność Republiki, i jest zarządzany przez elitarne bractwo Confrérie des Chevaliers du Tastevin.). Lokalne prawo, z kolei stanowiło, iż majątek dziedziczą wszystkie dzieci tzn. spadkobiercy w równym stopniu. Co to znaczyło i jakie były konsekwencje takich, a nie innych przepisów, nie trzeba chyba eksplikować. Dzisiaj rzeczone przepisy, już się podobno zmieniają na bardziej sensowne i życiowe

Prawdziwy krajobraz, stanowią tutaj tysiące owych clos, niejednokrotnie mających rozmiar „znaczka pocztowego” (znajduje się tutaj np. najmniejsza apelacja w świecie, a mianowicie La Romanée, zajmująca „aż” całe 0,8 ha). Burgundia jest więc rozparcelowaną mozaiką działek, gdzie różnice w terroirs są już nie tylko centymetrowe, ale wręcz milimetrowe.

Powiadają, iż życia nie starczy żeby zdegustować wszystkie prawdziwe burgundy.

Zarejestrowanych winiarzy, produkujących tutaj swoje własne wina (domaines viticoles) jest prawie 4 000. Ale to przecież jest dopiero preludium. Nie zapominajmy bowiem, iż każdy z producentów posiada rozproszone „udziały” w szeregu parcel w całej Burgundii. Niech najlepszym przykładem będzie tutaj Domaine Olivier Leflaive, który jest znaczącym winiarzem, ale wcale nie klasyfikowanym pośród „największych”. Otóż w portfelu winiarskim Olivier’a jest ni mniej, ni więcej jak 75 różnych win białych (z 7-u apelacji, poczynając od Grand Crus) i 30 różnych czerwonych (od Premier Crus po Bourgognes).

Innymi słowy do zdegustowania jest 4 000 pomnożone przez kilka lub kilkanaście win z każdej z apelacji; nie wspominając o różnych działkach (climats) z tej samej apelacji, czy też [co roku] różnych rocznikach (millesimés).

Kluczem do zrozumienia pojęcia Wielkich Crus Burgundii, jest właśnie fakt, iż terroirs, jakie winna latorośl tutaj znajduje, różnią się od siebie, czasem nawet zasadniczo.

Innymi więc słowy, każda z nich rodzi innego burgunda, nawet w ramach tej samej apelacji. W Burgundii, kiedy mówimy o winnicy to wcale nie mamy na myśli hektarów, a raczej metry kwadratowe, gdzie każda, nawet najmniejsza piędź gruntu jest na wagę złota (Côte d’Or – Złote Zbocze).

To jednak jeszcze nie wszystko. Parcele owe, należą bowiem, z reguły, do szeregu właścicieli, z których każdy przecież wytwarza swoje burgundy wyłącznie według swojego unikalnego i niepowtarzalnego stylu. Na przykład najsłynniejsza winnica Grand i Premier Cru – legendarnego Château du Clos de Vougeot, to ok.50 ha, ale należących do 80 właścicieli (winiarzy i winogrodników) !.

Pierwsza „pisana” wzmianka na temat burgundzkich winnic nosi datę 312 roku i nazwę discours d’ Eumène (przemowa Eumene’a).

Zupełnie unikalny puzzle burgundzkich terroirs, bierze swój początek w epoce jurajskiej (150 mln lat temu), kiedy to powolna sedymentacja pozwoliła na osadzanie się złóż wapienia, gliny i margli, które tworzą dzisiaj grunt dla tych wszystkich niezwykłych siedlisk.

Prawdopodobnie dlatego właśnie, studiami na jakie lokalni winiarze najchętniej wysyłają swoich następców i następczynie, to [oczywiście] – enologia, ale również, prawie w tym samym stopniu……geologia.

Musiały dopiero minąć całe wieki, a także przeminąć cała masa pokoleń winiarzy i winogrodników, zanim przy pomocy przeróżnych eksperymentów, a szczepień ogrodniczych w szczególności, uzyskano najbardziej odpowiednie odmiany winorośli, tak aby w pełnej symbiozie z tutejszymi unikalnymi terroirs, rodziły najwspanialsze grona, a w konsekwencji aby powstawały największe wina świata.

Owa symbioza, oznacza tutaj perfekcyjną wprost harmonię i równowagę pomiędzy wykształconymi szczepami (Pinot Noir i Chardonnay), rodzajem gruntu, nad wyraz kapryśnym klimatem, a tradycyjnymi metodami winifikacyjnymi stosowanymi tutaj od pokoleń. Wystarczy wspomnieć, iż „królewski” Pinot Noir daje w samym Côte d’Or najwspanialsze rezultaty, ale już we wcale nie tak odległym Beaujolais (ok. 100 km. na południe), rezultaty te są bardziej niż rozczarowujące.

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,VINTRIPS®, 2012


2012-01-03 Aaaa, takie tam....o Burgundii (VIII)


MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE


Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.

*********************************************************************
CZĘŚĆ VIII



 
BURGUNDY CZERWONE

Legendarny, kapryśny, zmysłowy, niepowtarzalny, trudny, zagadkowy...to tylko kilka z powszechnie używanych określeń dla Pinot Noir.

Żeby nie wspomnieć anglojęzycznych opisów czołowych krytyków winiarskich:

* The most romantic of wines, with so voluptuous a perfume, so sweet an edge, and so powerful a punch that, like falling in love, they make the blood run hot and the soul wax embarrassingly poetic (Joel Fleischman, Vanity Fair)

* A good Pinot Noir is like an orgasm (Victoria Moore, The Telegraph)


Pinot Noir pochodzi z nadzwyczaj kapryśnej klimatycznie Burgundii. Lubi chłodne i nieprzewidywalne klimaty. Nieprzewidywalne w równym stopniu w jakim jest on sam. Dlatego też poza swoim burgundzkim matecznikiem, tak naprawdę udaje się tylko w kilku miejscach w świecie.

Najbardziej charakterystycznymi cechami tych wielkich win, jest ich delikatność, kruchość, subtelność i smukłość (finesse), a także obecność wspaniałych nut owocowych: wiśnie, czereśnie, czarne i czerwone porzeczki.  Zarówno w bukiecie, jak i w smaku.

Niektóre zaznaczają stajenne tło, charakterystyczne dla win winifikowanych tradycyjnymi metodami.

Ubogie w taniny, czerwone burgundy osiągają swoje apogeum w dwa do pięciu lat od zbiorów, jednak szereg z nich osiąga ten pułap dopiero po 20 – 50 latach leżakowania (vins de garde). Wina takie, osiągają niejednokrotnie zaiste astronomiczne ceny, a legendarne Romanée Conti jest najdroższym winem w świecie.

Właściciel jednego z najmodniejszych WineBarów na Manhattanie, w obliczu błyskawicznie rosnącego popytu i popularności burgundów pośród młodych, przebojowych, świetnie wykształconych i sytuowanych entuzjastów wina, powiada z najgłębszym przekonaniem, iż dla rzeczonych yappies:

bordeaux are too much rolex & rolls type

Nie tylko jednak w USA, burgundy robią zawrotną zaiste karierę. Chiny równie skutecznie stają w szranki i zdecydowanie dorównują kroku. Na ostatniej tegorocznej (2011 r.) aukcji w Hong Kong’u, kolekcja 55 butelek DRC (Domaine Romanée-Conti, roczniki od 1952 do 2007) została sprzedana chińskiemu kolekcjonerowi za US$ 813 333.-, innymi słowy średnio US$15 000.- za butelkę.

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2012
2011-12-31 Aaaa, takie tam....o Burgundii (VIiI)

MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE


Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.


*********************************************************************
CZĘŚĆ VII




CRÉMANT DE BOURGOGNE

Ojczyzną crémants, podobnie zresztą jak i szampana, jest Francja gdzie poczytywane są jako wina musujące wysokiej jakości. Zdobywają więc coraz więcej zagorzałych zwolenników, już nie tylko w samej Francji, ale i na całym świecie. Powiadają oni z całym przekonaniem, iż crémant jest w równym stopniu szampanem, ale za to jest o wiele tańszy. Wszyscy zwracają uwagę również na fakt, iż dobry crémant jest o wiele lepszy niż słaby szampan.

Spośród szerokiej gamy crémants, tzn. win musujących produkowanych metodą tradycyjną (méthode champenoise), najbliższym Jego Wysokości Szampanowi, jest Crémant de Bourgogne. Wytwarzany nie dość, iż identycznie jak w Szampanii, to jeszcze z gron takich samych szczepów (Chardonnay, Pinot Noir i Pinot Meunier).

Burgundzkie crémants odznaczają się świeżością Chardonnay, silnie popartą nutami zielonych jabłek i dojrzałych gruszek. Stają się jeszcze bardziej ekspresyjne i solidniej zbudowane kiedy do kupażu dodany jest Pinot Noir. Na szczególną uwagę zasługują w swoim wydaniu różowym, a więc Crémant de Bourgogne, Rosé.

Innymi słowy, crémant, to nic innego jak szampan, tyle tylko, że w wersji ekonomicznej.

Zwyczajowo, we Francji, podaje się szampana "od wielkiego święta" (ślub, chrzciny, Nowy Rok, uroczystość rodzinna etc), natomiast crémant - "do stołu":

Szampan to KRÓL SZAMPAN
Crémant to WINO

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,VINTRIPS®, 2011


2011-12-29 Aaaa, takie tam....o Burgundii (VI)


MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE

Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.


*********************************************************************
CZĘŚĆ VI


 
BIAŁE BURGUNDY

Matecznikiem Chardonnay, najpopularniejszego szczepu świata, jest Burgundia.

Powstają tutaj największe białe wina naszego globu.

Pierwowzorem potężnych białych win dębowych są burgundy - wytwarzane wyłącznie z gron
Chardonnay.

Jeszcze do drugiej połowy ubiegłego wieku, wina te uznawano za jedyne liczące się na świecie wielkie wina białe, a najlepsze z nich wyznaczały najwyższe ceny białych win. Gdy winiarze z nowych regionów winiarskich, takich jak Kalifornia czy Australia, rozpoczynali produkcję win tłoczonych z Chardonnay, w zasadzie wzorowali się na winach burgundzkich.

Poza Burgundią styl tych win niejednokrotnie ulegał zmianie – stawał się bardziej owocowy, bardziej dębowy, nieco słodszy, bardziej aromatyczny i często o wyższej zawartości alkoholu. Ten inny, nowoświatowy styl jest wynikiem uprawy winnej latorośli w łagodniejszych, bardziej słonecznych i ciepłych klimatach, co sprzyja wytwarzaniu większej ilości cukru gronowego w jagodach winogron.

Klasyczne, wielkie białe burgundy (np. Montrachet, Meursault, Corton-Charlemagne, Chablis GC) fermentowane są w beczkach.  Beczkach wykonanych [ z reguły ] z dębu francuskiego i, też z reguły, przez lokalnych burgundzkich bednarzy.

Wina fermentowane i dojrzewane w dębowych beczkach, zwykle przechodzą tamże zarówno fermentację jabłkową, jak i mlekową (malolaktyczną). Dzięki temu, stają się mniej cierpkie, wywołują łagodne kremowe wrażenie w ustach, a czasem mają nieco maślany aromat. W konsekwencji, osiągają silną koncentrację aromatów, zaokrąglenie i łagodność.

Najczęściej odnajdywane nuty, to: białe kwiaty (lipa, rumianek, kwiat pomarańczy), suszone owoce, marcepan, rodzynki, migdały, miód, a także kandyzowane owoce.

Prof. Ludwik Stomma:

Tylko białe wytrawne wina rozjaśniają umysł.

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2011



2011-12-28 Aaaa, takie tam....o Burgundii (V)


MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE


Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.


*********************************************************************
CZĘŚĆ V



Może dlatego burgundy są [ z pozoru ] tak łatwe i proste w percepcji, bowiem są to wina wyłącznie jedno szczepowe, a więc nie ma tutaj miejsca na kupażowanie ze sobą dwóch lub więcej rodzajów winogron.

Chimeryczna klimatycznie Burgundia jest miejscem narodzin największego białego szczepu winogron [ obok Rieslinga ] w świecie, a mianowicie Chardonnay , ale również narodzin najbardziej legendarnego, zmysłowego i kapryśnego Pinot Noir (PN).

Wyłącznie  z tych właśnie winogron robi się burgundy:
 
* białe z Chardonnay
* czerwone z Pinot Noir 

Jednak, jak to w winiarstwie zwykle bywa, muszą i tutaj być wyjątki. Największym z nich jest Beaujolais, tłoczone wyłącznie z gron Gamay. Istotnym wyjątkiem jest również lokalny szczep Aligoté. Istotnym dlatego, że pomimo, iż samo wino nie jest specjalnie cenione (wysoka kwasowość), to znajduje ono istotne zastosowanie w gastronomii burgundzkiej, a więc w słynnej kuchni na winie. Aligoté jest również jednym z dwóch (obok Créme de Cassis) składników najsłynniejszego burgundzkiego apéritif, a mianowicie Kir.

O jakości burgunda świadczy jego pochodzenie.  A właściwie to nie jego pochodzenie, ale miejsce urodzenia winogron, z których został on wytłoczony.

Im lepsze pochodzenie, tzn. im winogrona pochodzą z lepszej działki, tym wino będzie lepsze i cenniejsze, a przeto niestety droższe. Najlepsze referencje to działki oznaczone Premier Cru (PC) i Grand Cru (GC). Ceny burgunda mogą tutaj osiągać zaiste astronomiczne rejestry. Inaczej się ma już z apelacją Village, gdzie ceny są znacząco niższe, co jednak wcale nie znaczy, iż ma to odzwierciedlenie w jakości wina. Największym wyzwaniem więc w poszukiwaniu tutaj najlepszego wina za świetną cenę jest znalezienie Village, ale o jakości PC lub GC.

Nie jest to wbrew pozorom wcale takie trudne, bowiem o fakcie czy działka jest takiej, a nie innej apelacji (Bourgogne, Village, PC, GC) decyduje INAO (Institut National d’Apellations d’Origine), które jest państwową, skostniałą i mocno stetryczałą instytucją. Instytucją, która zdaje się nie nadążać za dynamicznym rozwojem sztuki winiarskiej, co objawia się na ten przykład w ich totalnym zagubieniu się w jaki sposób traktować wina biologiczne i uprawy biodynamiczne. Innym jakże charakterystycznym przykładem organizacyjnego bezwładu tej szacownej instytucji, niech będzie fakt, iż w dwóch wielkich zaiste, „czerwonych” apelacjach Côte de Beaune, a mianowicie Volnay i Pommard nie ma ani jednej działki GC, podczas kiedy jakość szeregu burgundów tutaj wytwarzanych jest taka, iż (jak to niektórzy powiadają):
 
powyżej jest już tylko sufit.

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2011



2011-12-24 Aaaa, takie tam....o Burgundii (IV)

MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE


Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.

*********************************************************************
CZĘŚĆ IV



Ilekroć dobry los rzuciłby Cię do Burgundii, zechciałbyś zdegustować słusznego burgunda i zajrzałbyś do lokalnego winiarza „z krwi i kości” i „z dziada pradziada”, możesz założyć z największa dozą prawdopodobieństwa, a raczej pewności, iż zostaniesz zawsze bardzo gościnnie przyjęty przez samego gospodarza (o ile oczywiście nie jest on akurat dans les vignes tzn. w winnicy), spotkasz więc postać w [najczęściej] zabłoconych butach, w poplamionym winem i mocno sfatygowanym ubraniu. Postać, której nazwisko jednak widnieć będzie dumnie na etykiecie każdej z butelek, jaką będziecie degustować. Pamiętaj jednocześnie żeby zarezerwować sobie sporo czasu na podobną wizytę, bowiem pośpiech tutaj jest oznaką faux pas. Nie uchodzi również nie zakupić przynajmniej 2-3 butelek przy pożegnaniu „na drogę”.

Nieco inaczej wyglądałaby podobna wizyta w regionie Bordeaux. Gdybyś więc zechciał łaskawie odwiedzić któryś z renomowanych châteaux, to również spotkasz się z nadzwyczaj gościnnym przyjęciem. Zaopiekuje się więc Tobą mega-profesjonalnie jedna z nad wyraz elegancko odzianych postaci z następującego areopagu: sales manager, pr manager, marketing manager lub export manager. Mega-profesjonalnie i totalnie bezosobowo. Będzie również mało prawdopodobne żebyś spotkał się z właścicielem, bowiem praktycznie niemal wszystkie sensowne châteaux należą tutaj li to do wielkich korporacji, li to do mega zamożnych arabskich szejków, a od pewnego czasu do równie obficie nadzianych Chińczyków i Rosjan.

Kolejną różnicą pomiędzy tymi dwoma regionami jest to, iż w Bx stosowana jest nazwa château (zamek), natomiast w Bgne, domaine (domena). Oczywiście w szeregiem wyjątków, jak to w winiarstwie zawsze bywa.

Wracając teraz do naszych baranów.

Jeszcze fajniej jest w Bgne kiedy zamieszkasz u winiarza (chambres d’hôtes), u którego poza samymi pokojami typu Bed&Breakfast jest też tzw. table d’hôtes Zostaniesz wówczas zaproszony (odpłatnie) do domowego stołu na typowo burgundzkie jedzonko z winami gospodarza. Typowo burgundzkie jedzonko to znaczy zaczniecie od apéro czyli apéritif np. kir albo kir royale z amuse gueule (coś „na ząbek”) na ten przykład gougéres, dalej przystawka np. ślimaki (escargots), potem danie główne np. bœuf bourguignon (wołowina po burgundzku), sery (typowe lokalne sery to np.: citeaux, brillant-savarin, epoisses, soumaintrain ) i deser (np. mousse au chocolat albo tarte aux fruits). Do każdego dania (ale raczej za wyjątkiem deseru), stosownie dobrany inny burgund, a na sam koniec digéstif (z reguły marc de Bourgogne).

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,VINTRIPS®, 2011
2011-12-23 Aaaa, takie tam....o Burgundii (III)


MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE

Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.

*********************************************************************
CZĘŚĆ III


Burgundia kojarzy się jednoznacznie z burgundami, najwspanialszymi winami pod słońcem.

Między bogiem a prawdą w magicznym świecie wina i jego kultury liczą się tylko dwie nazwy-pojęcia, a mianowicie bordeaux i bourgognes. Potem długo, długo nic.

Peleton już odjechał.

Poza faktem, iż i jedne i drugie są winami, nic ich nie łączy, a praktycznie wszystko dzieli. Poczynając od kształtu butelek, a kończąc na szczepach dopuszczonych do upraw i winifikacji. Region Bordeaux to, innymi słowy, Akwitania, a więc obszar nie będący przez omal jeden wiek pod władaniem korony francuskiej, lecz królów angielskich. Podczas kiedy Burgundia, co prawda również pozostawała poza władaniem Francji, jednak w przeciwieństwie do Bordeaux, cieszyła się wonczas swoim własnym władztwem. Władztwem legendarnych Diuków Burgundii (Les Ducs de Bourgogne).

Niektórzy powiadają, iż najcenniejsze i najszlachetniejsze bordeaux, są niczym Rolls Royce świata win. To prawda. Lecz prawdą jest również, iż (stosując podobną paralelę) burgundy jawią się niczym Ferrari tego bajkowego świata. Podobnie jak nigdy nie porównujemy Rollsa do Ferrari (pomimo, iż i jedne i drugie to przecież automobile), tak nie ma najmniejszego sensu porównywanie bdx do bgne, pomimo, iż i jedne i drugie są przecież winami.

Właściciel jednego z najmodniejszych WineBarów na Manhattanie, w obliczu błyskawicznie rosnącego popytu i popularności burgundów pośród młodych, przebojowych, świetnie wykształconych i sytuowanych entuzjastów wina, powiada z najgłębszym przekonaniem, iż dla rzeczonych yappies:

bdx are too much rolex type

Nie tylko jednak w USA burgundy robią zawrotną zaiste karierę. Chiny równie skutecznie stają w szranki i zdecydowanie dorównują kroku. Na ostatniej tegorocznej (2011 r.) aukcji w Hong Kong’u, kolekcja 55 butelek DRC (Domaine Romanée-Conti, roczniki od 1952 do 2007) została sprzedana chińskiemu kolekcjonerowi za US$ 813 333.-, innymi słowy średnio US$15 000.- za butelkę.

Pośród miłośników win, szczególnie w Polsce, pokutują dwa nieszczęsne przesądy, iż burgundy nie tylko muszą być, i są zawsze upiornie drogie, ale ponadto, iż system apelacji jest tak skomplikowany, że w ogóle „nie idzie” tego zrozumieć. Z pierwszą oceną nie można się zgodzić, natomiast co do drugiej jest ona tylko po części prawdziwa.

Całe jednak szczęście, iż diabeł wcale nie taki straszny jak go malują, bowiem pośród nadzwyczajnego wprost bogactwa wytwarzanych burgundów, szukając i szukając, można zawsze wyłuskać prawdziwe "perełki" sztuki winiarskiej za zupełnie sensowne ceny.

Aby jednak osiągnąć cel rzeczony, konieczne są bez najmniejszej wątpliwości następujące cechy i przymioty:

• Czas
• Cierpliwość
• Znajomość milieu
• Biegły francuski
• Desperacja

Nie bez kozery mówimy i piszemy „nadzwyczajnego wprost bogactwa”. Mamy tutaj przecież do czynienia z setką (100) apelacji i czterema tysiącami (4 000) winiarzy, z których każdy oferuje kilka, kilkanaście lub wręcz kilkadziesiąt apelacji, żeby nie wspomnieć o totalnej unikalności każdego rocznika, terroir każdej działki, know how każdego z producentów.....

Podsumowując, trudno jest wyobrazić sobie aby mieć szansę nabycia nowego Ferrari za okazyjną cenę, jednak z burgundami rzecz się ma diametralnie różnie.

I niech tak pozostanie.

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2011
2011-12-18 Aaaa, takie tam....o Burgundii (II)


MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE



Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.


*********************************************************************
CZĘŚĆ II




Jako się rzekło Burgundia jest niewielka, żeby nie powiedzieć maleńka.

Żeby nie zauważyć: maleńka, sielska i anielska…

Na pewno więc jest mała, ale za to jej położenie jest zupełnie niesamowite, czemu zresztą m.in., zawdzięczała swoją autentyczną wielkość w minionych wiekach. Tak naprawdę, to stanowi ona [Burgundia] wąski pasek, może ze 20 km szerokości, pomiędzy Lyon a Dijon, a więc na południowym wschodzie Francji, mniej więcej po środku, ale bardziej w prawo.

Onegdaj, takie tranzytowe położenie zapewniało przepływ wszelakiego rodzaju towarów z południa na północ, a więc od basenu Morza Śródziemnego do wybrzeża Morza Północnego, innymi słowy do Flandrii i zamożnych Flamandów, a także przez Kanał La Manche do samej Anglii.

Z kolei Beaune, światowa stolica burgundów, to zaiste prawdziwa perła historii naszej współczesnej cywilizacji śródziemnomorskiej. Historii przebogatej, pełnej zwrotów i niezwykłych zaiste zdarzeń. Jednym z wielu takowych wydarzeń, jakże pobudzających naszą wyobraźnię, niech stanowi na ten przykład fakt, iż to tutaj właśnie koronowano ostatniego z Wielkich Mistrzów Zakonu Templariuszy, Jakuba de Molay, spalonego zresztą na stosie z rozkazu króla Filipa Pięknego w 1314 r. Mistrz rzeczony, jednak w chwili swojej okrutnej śmierci, zdążył jeszcze rzucić klątwę na Filipa i jego potomków aż do 13go pokolenia (król zmarł więc w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach w rok później, natomiast jego brat i następca na tronie - Ludwik X, w dwa lata po swojej koronacji itd.).

Już wtedy, ówcześni kronikarze pisali o Divio (Dijon):

(…)od strony zachodniej, zaś są bardzo żyzne góry, pełne winnic, które dają mieszkańcom tak szlachetne wina, iż gardzą nawet szalońskimi.


Lyon (Lugdunum) naonczas, wyrastał na pierwszorzędny ośrodek handlowo-przemysłowy. Odbywające się tutaj doroczne targi, na które ściągały rzesze kupców włoskich, stanowiły okazję do wymiany handlowej pomiędzy północą, a południem Europy.

Z kolei w okresie wojen napoleońskich, Burgundia stała się miejscem bezustannych przemarszów armii Bonapartego. Żołnierze Wielkiego Cesarza byli zresztą tym faktem nieco już znudzeni, bowiem ilekroć przechodzili przez Gevrey-Chambertin (ulubione wino Napoleona), otrzymywali rozkaz salutowania winnicom tej [obecnej] apelacji.

No a dzisiaj; dzisiaj Beaune jest nie tylko miejscem pielgrzymek miłośników burgundów z całego świata, ale również nadzwyczaj istotnym symbolem ulubionego zajęcia Francuzów, ale mieszkańców Paryża w szczególności. Zajęciem tym jest spędzanie wakacji. Otóż mieszkańcy metropolii rzeczonej, ilekroć wybierają się latem nad morze (Lazurowe Wybrzeże, Prowansja), a zimą poszusować w Alpach, nie mają innej alternatywy, jak tylko przejeżdżać przez to owiane wielką historią i równie wielkimi legendami, miejsce.

Winiarska Burgundia składa się z kilku regionów, z których najbardziej istotny i najsłynniejszy to Côte d’Or, a więc Złote Zbocze. Istnieje kilka teorii dlaczego nosi ono taką nazwę, a nie inną, Jedni powiadają, iż dlatego, że jesienią, pokrywające je winnice przebarwiają się na urokliwy, złoty kolor, inni z kolei twierdzą, iż dlatego że, w dawnych wiekach, wydobywano tutaj samorodki złota. Prawdziwi jednak Burgundczycy, „z dziada pradziada”, twierdzą z niezachwianą pewnością siebie, iż dlatego, że każda piędź ziemi jest tutaj na wagę złota, albo nawet o wiele drożej. Po prostu.

Jadąc z Dijon „na dół” tzn. na południe, jedną z czterech możliwych opcji (autostrada, Route Nationale, Route des Grands Vins, albo pociągiem), po naszej prawej stronie widzimy przez cały czas Côte d’Or pokryte szachownicą działek winnej latorośli.

Działkami maleńkimi, małymi i niewielkimi, ale za to najcenniejszymi w świecie.

(cdn)

Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2011

2011-12-04 Aaaa, takie tam....o Burgundii (I)

MOJE BURGUNDZKIE
MYŚLI NIEUCZESANE

CZĘŚĆ I

Kilka uwag ogólnych, pisanych bez ładu i składu, ale za to z ogromnym sercem o bajkowym zaiste miejscu jakim jest Bourgogne.


*********************************************************************
 


Burgundia jest niewielka, żeby nie powiedzieć maleńka (np. w porównaniu z Bordeaux), skromna, rustykalna i nad wyraz gościnna.

Jest ona również szczególnie bliska naszej, polskiej duszy, albowiem etymologia samej nazwy, bierze się od wyspy Bornholm na Bałtyku. Tak, tak. Nie ma w tym najmniejszej przesady.

Otóż dawno, dawno temu, może ze 2 000 lat, a może i jeszcze dawniej, po północnych regionach obecnej Unii Europejskiej, przemieszczał się lud wędrowny „włochaty, mający po dwa metry wzrostu i bełkoczący w języku niezrozumiałym dla innych”. Lud ten, w swojej nieustającej, typowo nomadzkiej wędrówce na dłużej „zahaczył” się kiedyś, na bałtyckiej wyspie Bornholm, zwanej za czasów Wikingów – Burgundarholm. Okres ten przypadł był na czas rozpadania się Imperium Rzymskiego, w którym to procesie ówcześni Burgundczycy brali czynny udział, występując w roli jednego z barbarzyńskich plemion takich jak Celtowie, Goci, Wizygoci, Wikingowie czy też plemiona iberyjskie na południu kontynentu.

Z tygla dziejowego, w X wieku, zaczął się powoli wyłaniać obraz współczesnej Europy. Na zachodzie rozpoczynała się długa reconquista przeciwko Maurom, która miała zakończyć się przekształceniem Iberii w półwysep państw chrześcijańskich. Na angielskim tronie po raz pierwszy zasiedli królowie, których władza rozciągała się na cały kraj. Państwo zachodnio-frankijskie, pod rządami Kapetyngów, otrzymało nazwę Francji, a Ottonowie w Niemczech dali początek długiej karierze państwa, które znane będzie jako Święte Cesarstwo Rzymskie. We Włoszech, papież rzymski stał się instancją zarówno polityczną, jak i duchową. Na wschodzie, w miarę osłabiania cesarstwa bizantyjskiego i Kościoła prawosławnego, powstawały nowe państwa. Wraz z przybyciem Madziarów, zakończyły się wreszcie wieki najazdów okrutnych barbarzyńców. Bułgaria, Polska, Węgry i Ruś Kijowska, podobnie jak Francja, Anglia i Niemcy były nowymi tworami (cyt: Norman Davies, "Zaginione królestwa")

Ponadto, Burgundia jest nad wyraz bliska naszym sercom z innego jeszcze powodu. W swojej historii bowiem, podobnie jak Wielkie Księstwo Polsko-Litewskie, sięgała ona "od morza do morza". Potęga Diuków Burgundii przewyższała naonczas wielkość królów Francji, a boska ta zaiste kraina rozciągała się od Morza Północnego gdzie zajmowała całą Flandrię i Niderlandy (obecna Belgia, Holandia), Szampanię, dzisiejszą Burgundię, sięgając na południu aż do plaż Morza Śródziemnego (dzisiejsza Prowansja). Na wschodzie natomiast, ulokowana była na "większej połowie" dzisiejszej Szwajcarii. Fakt, iż diukowie Burgundii nie nosili tytułów królewskich nie przeszkodził im bynajmniej, w tym aby znakomitością swoich dworów, bogactwem miast i hojnością, przyćmić niemal wszystkie koronowane głowy ówczesnej epoki. Do królewskości brakowało im tylko tytułu, jednak na całe szczęście nie specjalnie się tym przejmowali.

Takie burgundzkie metropolie jak Amiens, Arras, Brugia, Gandawa, Amsterdam czy Bruksela, w których to sztuka i nauka szły ręka w rękę z handlem, stanowiły prawdziwą kolebkę renesansu. Serce bez wątpienia biło w Brugii, która w owym czasie była najbardziej międzynarodowym miastem w Europie Północno-Zachodniej. Każdego popołudnia na plac, przy którym mieściły się poselstwa Genui, Florencji i Wenecji przybywali kupcy chcący się wymienić się papierami wartościowymi. Spotkania te zyskały nazwę beurs, od nazwiska rodziny Van den Beurse (dosłownie „sakiewka”), prowadzącej na placu popularną karczmę. Wiek XV stanowił okres dobrobytu miast średniowiecznych. Ich rozkwit był szczególnie widoczny w dwóch ośrodkach. Na północy Włoch i w Niderlandach tzn. w Burgundii.

Ilekroć zwiedzamy więc burgundzkie czy to muzea, czy to châteaux, jesteśmy zawsze zaskakiwani nie tylko mnogością przepięknych i bajecznie kolorowych arrasów, ale również wspaniałych obrazów, poichromii, rzeźb, mebli, wystroju wnętrz, żeby nie wspomniec o imponującej architekturze najlepszych mistrzów szkoły flamandzkiej. Klasycznym przykładem niech tutaj będzie np. mega precyzyjny tryptyk Sąd Ostateczny autorstwa Rogier van der Weyden, eksponowany w
Hospices de Beaune.

(cdn)
Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2011

Travel wine.
Go VINTRIPS®

2011-11-29 BURGUNDIA ENOLOGICZNO-KULINARNA

NOWOŚĆ, NOWOŚĆ, NOWOŚĆ....



We współpracy z WINE WAGNER VISION, proponujemy organizację wyjazdów enologiczno-kulinarnych do Burgundii z dojazdem własnym:

VINTRIPS®


2011-11-18 WINO ŻÓŁTE (VIN JAUNE)
VIN JAUNE


Jura, przedmurze Alp. Tutaj rodzi się vin jaune i vin de paille.

Vin jaune (wino żółte) i vin de paille (wino słomiane) to największe rarytasy regionu Jura, w płn-wsch Francji.

Le vin jaune uznawane jest za jedno z najlepszych win białych świata. Pochodzi z wyjątkowego szczepu savagnin, którego zbiór następuje po Wszystkich Świętych, a dojrzewanie przebiega w 228-litrowych beczkach przez 6 lat i 3 miesiące, jako minimum. Niejednokrotnie jest to nawet 10 lat..

Wino to zachwyca aromatami i smakiem orzechów i migdałów. Może być leżakowane (starzone) nawet 100 lat.

Wino żółte cieszy się ekskluzywnym przywilejem butelkowania w niespotykane gdzie indziej butelki tzw. le clavelin. Pojemność, dość szczególna, bo 0,62 litra; wynika z tego, iż właśnie tyle wina zostaje (w wyniku odparowywania) po leżakowaniu jednego litra w beczce przez 6 lat.

Natomiast grona, z których wytwarza się vin de paille, suszone są przez wiele miesięcy na łożu ze słomy, lub matach słomianych. Wino to jest mieszanką trzech szczepów: savagnin, chardonnay i poulsard, specjalnie odwodnione, by wino mogło osiągnąć moc 17 st. Przypomina trochę sauternes i też nadaje się najlepiej do foie gras. Podobnie jak vin jaune lubi wieloletnie przechowywanie.

Nadmienić tutaj należy, iż autorem nieśmiertelnego zdania:

Wino jest najzdrowszym i najbardziej higienicznym napojem

był Ludwik Pasteur, jurajczyk z pochodzenia.

Prawdziwym świętem wina żółtego jest jego clavelinage. Raz do roku, wydarzenie o nazwie La Percée du Vin Jaune ma miejsce w wybranym miasteczku w Jura. Na przykład w 2011 roku było to Arbois, słynne również z wytwarzania innego jurajskiego smakołyku, a mianowicie sera Comté. W przyszłym roku natomiast (2012 r.), gospodarzem fiesty, będzie Ruffey sur Seille.

Święto ma zawsze miejsce w lutym i zwykle gromadzi sporo ponad 50 000 uczestników; miłośników i entuzjaztów wina żółtego zjeżdżających się tutaj ze wszystkich stron świata. Wszyscy oni, jak jeden mąż przyjeżdżają świętować narodziny rocznika (millesime), który dojrzewał w beczkach co najmniej 6,5 roku.

Świętu towarzyszy aukcja najstarszych butelek vin jaune.

Samo clavelinage, czyli ocena przez ekspertów zgłoszonych win nie jest obowiązkowe, ale znacznie podnosi prestiż danego wina.
.
Cała dwudziestka zgłoszonych win oceniana była przez dziesięciu jurorów w degustacji « na ślepo ». O końcowej jakości vin jaune i jego złożoności, decyduje kożuch drożdży, który wytwarza się już po zakończeniu procesu fermentacji i pokrywa wino leżakujące w beczce. Wytworzony na powierzchni kożuch rzeczony, zapobiega jakiemukolwiek kontaktowi wina bezpośrednio z powietrzem, a więc jego utlenianiu się. W czasie dojrzewania w beczce wino nie jest ani spuszczane (soutirage) ani uzupełniane (ouillage). Największą tajemnicą vin jaune jest właśnie ów kożuch, który w sposób zaiste zupełnie magiczny, zapewnia niespotykanie złożone cechy organoleptyczne tego zupełnie niesamowitego wina.

Po zakończeniu starzenia się w beczkach, wino przelewane jest do butelek Le Clavelin o pojemnośći 62 cl. Vin jaune może być wyłącznie rozlewany do Le Clavelin, a jako, iż wiek go się praktycznie nie ima, można zawsze natrafić na naprawdę bardzo stare butelczyny, z których jedna z najstarszych, ostatnio (2010 r.) degustowanych, pochodziła z 1774 r. !

Vin jaune jest zaiste wielkim winem, uważanym przez wielu za największe białe wino w świecie.

Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2011

VINTRIPS® jest organizatorem 
wyjazdu enoturystycznego do
Ruffey sur Seille
na fiestę wina żółtego.
04/05 luty, 2012

Wyjazd połączony z WineTour Burgundii.

Zainteresowany(a) ? 
Zadzwoń 783 732 430


Travel wine.
Go VINTRIPS®



2011-11-04 WINOBRANIE 2011, FRANCJA

ALZACJA



FOTOREPORTAŻ

Travel wine.
Go VINTRIPS®

2011-11-04 WINOBRANIE 2011, FRANCJA

POMMARD


FOTOREPORTAŻ

Travel wine.
Go VINTRIPS®



2011-11-03 WINOBRANIE 2011, FRANCJA

CHABLIS


FOTOREPRTAŻ


Travel wine.
Go VINTRIPS®




2011-10-31 WINOBRANIE 2011, FRANCJA

MONTRACHET



FOTOREPORTAŻ

Travel wine.
Go VINTRIPS®

2011-10-28 WINOBRANIE 2011, FRANCJA

PERNAND-VERGELESSES & ALOXE-CORTON





FOTOREPORTAŻ

Travel wine.
Go VINTRIPS®
2011-10-28 WINIBRANIE 2011, FRANCJA

BEAUJOLAIS




FOTOREPORTAŻ

Travel wine.
Go VINTRIPS®
2011-10-19 WINOBRANIE FRANCJA by VINTRIPS&#174; (III)

KNAJPY, KNAJPKI, KNAJPECZKI I INNE KNAJPIĄTKA BURGUNDII


FOTOREPORTAŻ

Travel wine.
Go VINTRIPS®


2011-10-17 HAUTES CÔTES DE BEAUNE

HAUTES CÔTES DE BEAUNE




FOTOREPORTAŻ


Travel wine.
Go VINTRIPS®

2011-10-13 DZIEN TARGOWY w BURGUNDII

BEAUNE,
STOLICA BURGUNDÓW,

SOBOTNI TARG




FOTOREPORTAŻ

Travel wine.
Go VINTRIPS®





2011-10-09 WINOBRANIE FRANCJA, 2011 (II)

ALZACJA



Alzacja powitała nas słońcem i “obandazowanym” wierzchołkiem Mont Grand Ballon. Rzeczony Mont ( 1 414 m.n.p.m.), to najwyższy szczyt Wogezów (Vosges), na który to postanowiliśmy się wspiąć przy pomocy naszego (jak zawsze) niezawodnego Renault Trafic. Nie tylko jednak wspiąć się, ale również podziwiać okiem nieuzbrojonym otaczające pejzaże aż do Alp sięgające, a przy okazji oddać się codziennej równie rutynowej, co hedonistycznej przyjemności, a mianowicie skonsumowania au nature piknik lunchu + AOC Côtes de Provence Rosé.

Jako się rzekło zastaliśmy ten najwyższy szczyt Alzacji skutecznie „obandażowanym”, li to bandażami koloru czerwonego z napisem NO PUBLIC, li to białymi z napisem PUBLIC OK. Ku niepomiernemu rozczarowaniu, nad wyraz prędko okazało się jednak, iż dekoracje rzeczone wcale nie zostały wykonane z okazji naszego przyjazdu, ale są one przeznaczona dla publiczności mającej następnego dnia śledzić tutaj zmagania rajdowych bolidów w słynnym Rallye de France. Czerwona więc strefa została zarezerwowana dla kibiców-samobójców, natomiast biała dla pozostałej części entuzjastów górskiego automobilizmu. Nota bene tego samego wieczora mieliśmy szczęście obiadować w romantycznej, alzackiej oberży, właśnie w „rajdowym” towarzystwie. „Rajdowym”, tzn. praktycznie wszyscy uczestnicy biesiady, odziani byli w czarne kurtki z napisem WRC. Naszą jednak szczególną uwagę przykuła długonoga blondynka odziana jedynie w kurtkę rzeczoną i mega skromne szortki. Pokonując wrodzoną nieśmiałość, pozwoliliśmy sobie nawet na nawiązanie kontaktu wzrokowego z ww. przedstawicielką najbliższego zaplecza świata motoryzacji. Kontakt ów został jednak brutalnie przerwany przez poczucie obowiązkowości związane z koniecznością kontynuowania, następnego dnia, programu enoturystycznego VINTRIPS®.

Ten cholerny Rallye de France dał się nam również we znaki kolejnego dnia, bowiem słynna La Route des Vins d’Alsace (Alsace Weinstrasse) została w połowie wyłączona z ruchu, co poskutkowało błyskawiczną decyzją zmiany naszych planów i zamiast penetrować, degustować, podziwiać itp. jej południową część, udaliśmy się w przeciwnym kierunku, tzn. na północ. Mieliśmy tam okazję do odwiedzenia słynnego klasztoru Mt.Saint Odile, a także jednego z najbardziej uroczych miasteczek winiarskich, Obernai, gdzie w pięcioro wypiliśmy jedną herbatę.

Tego samego wieczora czekała nas nad wyraz miłą niespodzianka, bowiem właśnie rozpoczynało Święto Winobrania (Fête des Vendanges) w sąsiadującym Barr. Wieczora onego, na wewnętrznym podwórku merostwa, rozstawiono dwa ogromne namioty z ławami i stołami (ca. 500 gości). Żeby nie wspomnieć estrady, na której odbywały się wybory Reine des Vendanges, 2011 (Królowa Winobrania), a w przerwach między kolejnymi prezentacjami kandydatek, disco z tańcami i innymi podobnymi swawolami. Osobiście brakowało nam jedynie blondynki WRC.

Menu (14.- € ) w tym alzacka choucroute lub eminencé du bœuf + tarta owocowa + kawa.

Wina (Riesling 10.- € / 1 btl, Pinot Gris 12.- € / 1 btl, Sylvaner 9.- € / 1 btl, Gewurztraminer 14.- € / 1 btl, Crémant d’Alsace 13.- € / 1 btl, Pinot Noir 12.- € / 1 btl) i oczywiście pyfko (2.- € ) frytki, kiełbaski, tarte flambée itp.

Tego wieczoru, raczyliśmy się Crémant d’Alsace i Pinot Noir, a to dla porównania z nasza ukochaną Burgundią. Trzeba przyznać, iż porównanie PN wypadło nad wyraz korzystnie. Alzacki PN jest jakby mniej obfity, mniej mięsisty, bardziej również zaokrąglony niż większość czerwonych burgundów. Jest on po prostu inny, ale podobnie jak burgundy z dominującymi notami wiśni, czarnych i czerwonych porzeczek. Zabawa była zaiste przednia i trwała pewnie do białego rana, my jednak wyszliśmy zaraz po północy. Obowiązki, obowiązki…..

System apelacji alzackich, jest w porównaniu z Burgundią dziecinnie prosty. Istnieją tylko trzy, a mianowicie AOC Alsace, AOC Alsace Grand Cru i Crémant d’Alsace. Ponadto do win słodkich (późne zbiory) stosuje się pojęcia VT (Vendanges Tardives) i SGN (Sélection de Grains Nobles). Natomiast wszystkie wina alzacke, jako iż są to wina jednoszczepowe, biorą swoje nazwy właśnie od nazwy szczepu użytego do ich tłoczenia. Najpopularniejszymi są więc Riesling, Sylvaner, Pinot Blanc, Pinot Gris, Muscat d’Alsace, Gewurztraminer i (jedyne czerwone) Pinot Noir.

Jak zawsze podczas wyjazdów VINTRIPS®, degustowaliśmy wielokrotnie, ale najbardziej chyba sympatycznie (tak dzięki atmosferze jak i samym winom) będziemy wspominać Martę Wach z Domaine Guy Wach w Andlau (degustowane: Crémant d’Alsace, Pinot Gris Duttenberg, Kastelberg Riesling Grand Cru, Pinot Noir St Hubert, Gewurztraminer SGN) i Francine Klur z Domanie Clément Klur (wina BIO, uprawy biodynamiczne) w Katzenthal (degustowane: Pinot Blanc, Pinot Gris, Riesling, Pinot Gris Grand Cru, Gewurztraminer Grand Cru). Zaskoczenia, ani tym bardziej, nawet najmniejszego rozczarowania nikt z nas nie doznał i wszystkie wina (a w szczególności Gd Crus i SGN) potwierdziły swoją wielką klasę i unikalność. Sympatycznym porównaniem było porównanie alzackiego Pinot Gris z włoskim Pinot Grigio. Ten sam szczep, ale dający jakże odmienne w charakterze wina. To włoskie rześkie, radosne, odświeżające i o wysokim poziomie kwasowości, natomiast to alzacke poważne, zaokrąglone, bardziej owocowe niż kwasowe. Podobnie zresztą rzecz się ma z PN, o czym już wyżej wspominaliśmy. Ponadto Pani Marta (nota bene Polka z pochodzenia) była tak miła i uprzejma, iż umozliwiła nam wzięcie udziału w winobraniu w swojej rodzinnej winnicy Gd Cru.

O ile chodzi o kuchnię alzacką, to pomimo wielu prób, ciągle nie potrafimy się do niej skutecznie przekonać. Z dwoma wyjątkami: foie gras+VT i pstrągi+Riesling Gd Cru.

Nie czujemy się również najlepiej pośród rozlicznych turystów i ich autokarów, oblegających (szczególnie w weekendy) takie znane i piękne miejsca jak Château Haut Koenigsbourg, Kaysersberg (najpiękniejsza wioska Francji), Mt Saint Odile czy też samo Colmar.

Podsumowując: Alzacja jest zawsze „warta grzechu”, jest piękna, jest bajkowa, jest naturalna, a jej wina to prawdziwa extraklasa.

Travel wine.
Go VINTRIPS®

Copyright © by Adam Stankiewicz ,
VINTRIPS®, 2011


Zobacz serwisy INTERIA.PL